Drodzy parafianie !!! Serdecznie dziękujemy Wam za okazane wsparcie i dary, które przekazaliście na rzecz potrzebujących ofiar wojny w Ukrainie. Pierwsza partia naszej pomocy jest już na Ukrainie. Dzisiaj rozmawiałem telefonicznie z ks. Oleksiejem, który rozdysponuje przekazane przez Was apteczki do miejsc, gdzie znajduję się front, aby tam mogły nieść pomoc. Pomoc pieniężna W przypadające dzisiaj wspomnienie liturgiczne św. Jana Pawła II, porannej Mszy przy jego grobie przewodniczył Kard. Gerhard Ludwig Müller, homilię wygłosił ks. Tomasz Trafny z Dykasterii ds. Kultury i Edukacji. W rozmowie z Radiem Watykańskim, były prefekt Kongregacji Nauki Wiary stwierdził, że w całkowicie zasłużony sposób Jana Pawła II można nazwać „Wielkim”. Cały 5. „Nie bójcie się zbliżyć do Chrystusa, przekroczyć progu Jego domu, rozmawiać z Nim twarzą w twarz jak z przyjacielem. Nie bójcie się nowego życia, które On wam ofiarowuje.”. 6. „Z hojnością właściwą młodości i bez zastrzeżeń oddajcie w służbie Kościołowi wasze młode talenty. Kościół należy do was, więcej Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II urodził się 18 V 1920 roku w Wadowicach. Mieszkał tam wraz z rodzicami i starszym bratem. Jako nastolatek był grzecznym chłopcem i najlepszym uczniem. W „Liście do rodzin” Jan Paweł II pisał, że: „Pośród tych wielu dróg rodzina jest drogą pierwszą i z wielu względów najważniejszą. Jest drogą powszechną, pozostając za każdym razem drogą szczególną, jedyną i niepowtarzalną, tak jak niepowtarzalny jest każdy człowiek. Rodzina jest tą drogą, od której nie może on Święty Jan Paweł II człowiekiem nadziei Święty Jan Paweł II doświadczał Boga, który jest dawcą nadziei (por. Rz 15, 13), przez całe swoje życie, zwłaszcza wtedy, gdy jego wiara poddana by-ła próbom. Były one dla niego okazją do odkrycia jeszcze większej miłości Boga. OEL4. 27 kwietnia 2020 Zarówno dorobek doktrynalny, jak i cywilizacyjny św. Jana Pawła II zasługują na nadanie mu przydomku „wielki”. Ale zdecydują o tym przyszłe pokolenia – w 6. rocznicę kanonizacji Jana Pawła II mówi o. prof. Jarosław Kupczak OP, teolog, kierownik Katedry Antropologii Teologicznej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, dyrektor Ośrodka Badań nad Myślą Jana Pawła II UPJPII. W dwutysiącletniej historii Kościoła trzem papieżom potomni nadali przydomek „wielki” – Leonowi I, Grzegorzowi I i Mikołajowi I. Czy na taki tytuł zasługuje papież Polak? Często tak tytułują Jana Pawła II polscy biskupi, a wśród nich jego następcy na stolicy biskupiej w Krakowie – kard. Stanisław Dziwisz i abp Marek Jędraszewski. Niewątpliwie są przesłanki do tego, żeby mówić o Janie Pawle II jako o wielkim, w kontekście jego dorobku. Tradycja mówienia o wielkich papieżach rodzi się z zadziwienia naocznych świadków pontyfikatów nad tym, co w ich czasie się dokonało. Naocznymi świadkami pontyfikatu Jana Pawła II są kard. Stanisław Dziwisz i abp Marek Jędraszewski. Do tego rodzaju świadectw i przekonań należy podchodzić z wielkim szacunkiem, ale niewątpliwie to kolejne pokolenia zadecydują o tym, czy taki przydomek Janowi Pawłowi II się należy. Jakie są ku temu przesłanki? Jaką perspektywę czasową ma Ojciec Profesor na myśli mówiąc o przyszłych pokoleniach, które mogą nadać Janowi Pawłowi II przydomek „wielki”? Jan Paweł II jest niewątpliwie bardzo mocno związany z historią XX wieku i nade wszystko z historią Soboru Watykańskiego II. Kiedy popatrzymy na poprzednich papieży, którym potomni nadali przydomek „wielki”, każdy z nich miał zasługi na dwóch polach. Po pierwsze, mieliśmy do czynienia z bardzo ważnym dorobkiem doktrynalnym, czyli obroną nauki wiary – dogmatu chalcedońskiego w przypadku Leona, nierozerwalności małżeństwa w przypadku Mikołaja czy uporządkowania Kościoła w przypadku Grzegorza. Po drugie, mieliśmy do czynienia z osiągnięciami w perspektywie cywilizacyjnej. Wszyscy trzej wielcy papieże byli ludźmi, którzy współtworzyli wielką tradycję kultury europejskiej i światowej – Leon i Grzegorz przez obronę Rzymu i Cesarstwa przed barbarzyńcami, potem stopniową troskę o to, aby tych, których nazywano barbarzyńcami – chociażby mieszkańców Anglii – włączać w przestrzeń kultury zachodniej, chrześcijańskiej poprzez ewangelizację; Mikołaj przez współpracę z Cyrylem i Metodym przyczynił się do budowy cywilizacji chrześcijańskiej w środkowej i wschodniej Europie. Nie ulega wątpliwości, że Jan Paweł II ma osiągnięcia w obu dziedzinach. Z jednej strony to jest papież, któremu najbardziej należy się tytuł „papieża Soboru Watykańskiego II”. Jan XXIII otworzył sobór, ale go nie zakończył. Paweł VI dokończył sobór, ale po kilkunastu latach, w 1978 r. zostawił reformy soborowe w głębokim kryzysie, na jakimś rozstaju dróg. Potrzebny był długi pontyfikat Jana Pawła II – 27 lat, potrzebna była prawdziwa powódź dokumentów – encyklik, adhortacji, różnego rodzaju wypowiedzi – której podstawowym celem było nadanie prawidłowej interpretacji Soborowi Watykańskiemu II. To jest osiągnięcie doktrynalne Jana Pawła II. Odpowiadając wprost na pytanie – Jan Paweł II będzie doceniony wtedy, kiedy będzie w sposób właściwy zrozumiany i doceniony Sobór Watykański II. Niestety nadal w Kościele mamy głębokie rozdarcie jeśli chodzi o ocenę ostatniego soboru i jego znaczenia dla Kościoła i ten proces nie jest skończony. A jakie osiągnięcia natury cywilizacyjnej można przypisać Janowi Pawłowi II? To jest pierwszy papież globalnej wioski. Paweł VI opuścił Włochy kilka razy – to było zaledwie kilka podróży zagranicznych. Papieże Benedykt i Franciszek – ze względu na o wiele krótsze pontyfikaty – podróżowali znacznie mniej. Ponadto teraz podróże są zablokowane przez pandemię i niewiadomo co będzie dalej. Natomiast Jan Paweł II przejdzie do historii jako ten papież, którego „na żywo” widziały miliony ludzi podczas dziesiątków jego różnego rodzaju podróży apostolskich. Żadnego innego papieża tak wiele osób nie spotkało bezpośrednio. Jan Paweł II był też pierwszym papieżem, który przetłumaczył Ewangelię na pewien uniwersalny język troski o człowieka np. posługując się pojęciem „praw człowieka”. Nadanie Ewangelii pewnego uniwersalnego wymiaru troski o człowieka zawsze było cechą charakterystyczną tych trzech wielkich papieży. Jan Paweł II w byciu „papieżem praw człowieka”, przejdzie do historii jako ten, który rzucił wyzwanie komunizmowi. Jeśli do przyznania tytułu „wielki” Janowi Pawłowi II czeka nas kilkupokoleniowa perspektywa, to które elementy jego dziedzictwa doktrynalnego i cywilizacyjnego przetrwają kilkadziesiąt czy kilkaset lat? Antropologiczny chrystocentryzm. Wielkość Jana Pawła II jest związana z wielkością Soboru Watykańskiego II i z tym, jakie sobór sformułował odpowiedzi na kryzys współczesnej kultury. Od strony teologicznej jest to chrystocentryzm – Chrystus jako ten, który w sytuacji poważnego kryzysu kultury rzuca światło na to, co to znaczy być człowiekiem. W Chrystusie ukazuje się to, co to znaczy być człowiekiem. To jest szalenie ważne w momentach kryzysów kulturowych, a nie ulega wątpliwości, że w takim momencie jesteśmy. Ten model teologiczny może być zastosowany do bardzo wielu dziedzin działalności człowieka – chociażby do małżeństwa i rodziny, które dziś znajdują się w centrum uwagi Kościoła. To papież Franciszek powiedział w czasie kanonizacji, że Jan Paweł II jest „papieżem rodziny”. Nikt nie dokonał tak wiele w dziedzinie małżeństwa i rodziny, co Jan Paweł II. Katolicka nauka społeczna została równie mocno dotknięta przez jego myśl na bardzo wiele sposobów. Przykładem może tu być uczynienie praw człowieka pewnym podstawowym instrumentem refleksji Kościoła. Dla Jana Pawła II pojęcie praw człowieka stało się jednym z podstawowych instrumentów ewangelizacji. Leon Wielki, Grzegorz Wielki i Mikołaj Wielki to papieże pierwszego tysiąclecia. Drugie tysiąclecie nie ma żadnego wielkiego papieża… Trzej papieże, którzy otrzymali tytuł „wielki” w gruncie rzeczy reprezentowali chrześcijaństwo europejskie. Dlatego łatwiej było dokonać ewaluacji ich działania. Mówi się, że Leon obronił Rzym przed Hunami, a potem przed Wandalami, a Grzegorz bronił Półwyspu Apenińskiego przed Longobardami – to jest perspektywa pierwszego tysiąclecia. W drugim tysiącleciu, szczególnie po XVI w., po okresie odkryć geograficznych, perspektywa katolików w Meksyku czy na Filipinach, w Australii, na Alasce czy w Afryce znacznie bardziej różni się od perspektywy, którą mają Europejczycy. Nadanie któremuś z papieży dziś tytułu „wielki” oznaczałoby coś znacznie większego niż w przypadku papieży pierwszego tysiąclecia. To wielkie osiągnięcie Jana Pawła II musiałoby być poddane światowej ewaluacji. A to jest znacznie trudniejsze. Ale rozumiem, że nie niemożliwe. Jan Paweł II ma zasługi dla całego katolickiego świata. Myślę, że taki argument można przeprowadzić. Doskonale wiemy, że rola Jana Pawła II w zażegnaniu np. konfliktu między Argentyną a Chile, upadku dyktatur w Chile i na Filipinach, w upadku komunizmu, to są osiągnięcia światowe. Chociaż ocena tych osiągnięć nadal dzieli komentatorów. W dzisiejszym klimacie wojny kulturowej, wielu historyków będzie miało problem z uznaniem tych osiągnięć Jana Pawła II i Kościoła. Czy jako wierzący i jako rodacy Jana Pawła II możemy zrobić coś, co zbliży go do tytułu „wielki”? Pierwsza rzecz, która przychodzi na myśl, to jest nasze życie tą wielkością i odkrywanie tej wielkości. Czy my wiemy na czym polega wielkość tego pontyfikatu i czy my wykorzystujemy wielkość tego pontyfikatu w naszej kościelnej, ale także społecznej i politycznej codzienności? Tutaj można mieć poważne wątpliwości. Wielkość każdego z tych trzech papieży polega nie tylko na wielkości tego, czego dokonali kilkaset lat temu, ale chodzi o pewną nieprzemijającą wielkość w historii Kościoła. Po Leonie został dogmat chalcedoński, po Grzegorzu – jego reforma Kościoła; do dzisiaj mówimy „msze gregoriańskie”… To są właśnie pewne nieprzemijalne rzeczywistości. Jeśli są takie w przypadku Jana Pawła II, a ja – razem z wcześniej przywołanymi ważnymi świadkami tego czasu – uważam, że tak, należy mu się przydomek wielki. Rozmawiał Przemysław Radzyński / Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej Pragnienie, by żyć lepiej, nie jest niczym złym, ale błędem jest styl życia, który wyżej stawia dążenie do tego, by mieć, aniżeli być, i chce mieć więcej nie po to, aby bardziej żyć, lecz by doznać w życiu jak najwięcej przyjemności. Dlatego trzeba tworzyć takie style życia, w których szukanie prawdy, piękna i dobra oraz wspólnota ludzi dążących do wspólnego rozwoju byłyby elementami decydującymi o wyborze jakości konsumpcji, oszczędności i inwestycji. W tym kontekście nie mogę ograniczyć się tylko do przypomnienia obowiązku miłosierdzia, czyli obowiązku wspomagania z tego, co „zbywa”, a czasem nawet z tego, co „potrzebne”, by dać ubogiemu to, co dla niego jest niezbędne. Mam na myśli fakt, że również decyzja o takiej, a nie innej inwestycji, w danej dziedzinie produkcji, a nie w innej, jest zawsze wyborem moralnym i kulturowym. Przy zaistnieniu pewnych warunków ekonomicznych i stabilności politycznej, absolutnie niezbędnych, decyzja o zainwestowaniu, czyli o daniu jakiejś społeczności okazji do dowartościowania jej pracy, płynie również z postawy ludzkiej sympatii i zaufania do Opatrzności, w czym ujawniają się ludzkie przymioty tego, kto decyduje. Janowi Pawłowi II udało się przekształcić rolę papiestwa. Dzięki niemu stało się ono rzecznikiem praw człowieka. Wykroczył więc on poza granice katolicyzmu, zwracając się do ludzi znajdujących się w różnych sytuacjach religijnych, społecznych i politycznych – Murzyn? – pytali rzymianie zgromadzeni na placu św. Piotra, gdy 16 października 1978 r. kard. Pericle Felici z balkonu bazyliki watykańskiej ogłosił nazwisko nowego papieża. Zdecydowana większość katolików na świecie nigdy wcześniej o nim nie słyszała. Kiedy Jan Paweł II umierał w 2005 r., sytuacja była diametralnie odmienna. Nie było chyba na świecie nikogo, kto nie rozpoznawał jego twarzy po trwającym niemal 27 lat pontyfikacie. Ludziom młodym słowo „papież” kojarzyło się wyłącznie z Janem Pawłem II. Na jego pogrzeb przyjechały do Rzymu 3 mln ludzi. Nikomu jeszcze w dziejach ludzkości nie udało się skupić takiej rzeszy na swoim pogrzebie. Wcześniej 1,4 mln żałobników po kilkanaście godzin stało w kolejce, by choć przez chwilę zobaczyć ciało papieża. Leon, Grzegorz, Mikołaj Bardzo szybko zaczęto nazywać Jana Pawła II Wielkim. Do tej pory przydomkiem tym zostało obdarzonych zaledwie trzech biskupów Rzymu i to z odległej epoki wczesnego średniowiecza: Leon I, Grzegorz I i Mikołaj I. Wszyscy oni zasłużyli się w umacnianiu prymatu papieskiego w Kościele. Wszyscy też zostali ogłoszeni świętymi. Leon I, zaliczany do grona ojców Kościoła i doktorów Kościoła, był papieżem w latach 440-461. W osobie następcy Piotra widział uobecnienie Chrystusa w Kościele. Uczynił z papiestwa najwyższą instancję jurysdykcyjną w świecie chrześcijańskim. Skutecznie bronił czystości wiary przed herezjami. Jego ujęcie zagadnienia dwóch natur w Chrystusie przyjął sobór w Chalcedonie (451). Leon I ocalił też Rzym od zniszczenia przez Hunów i Wandalów. Grzegorz I był biskupem Rzymu w latach 590-604. Podpisywał się: Servus servorum Dei (Sługa sług Bożych). Jako pierwszy papież wysłał misjonarzy do ludów pogańskich. Uporządkował śpiew liturgiczny, który stał się znany jako chorał gregoriański. Ustalił ostatecznie Kanon rzymski, wprowadził do Mszy św. modlitwę „Ojcze nasz”, a językiem liturgii Kościoła zachodniego ustanowił łacinę, mimo że nie była powszechnie znana. Zapoczątkował naukę o czyśćcu. Należy do grona doktorów Kościoła. Niedługo po śmieci został ogłoszony świętym przez aklamację Rzymian: „Santo subito!” – tę samą, która zabrzmiała na pogrzebie Jana Pawła II. Mikołaj I był papieżem w latach 858-867. Tak jak Leon I uważał, że jest zastępcą Chrystusa na Ziemi i zwierzchnikiem całego Kościoła, któremu podlegają także władcy świeccy. Wdał się w spór o obsadę patriarchatu w Konstantynopolu, co doprowadziło do trwającej kilkanaście lat schizmy. Sam Mikołaj został ekskomunikowany przez synod w Konstantynopolu za używanie w wyznaniu wiary dodatku „Filioque”, wskazującego na pochodzenie Ducha Świętego nie tylko od Ojca, ale także od Syna. Bronił nierozerwalności małżeństwa. Znany był też z ascetycznego życia i głębokiej pobożności. Jak na tym tle przedstawiają się zasługi Jan Pawła II, które upoważniałyby do nazwania go Wielkim? Ludzie mu współcześni pozostają pod wpływem jego osoby i nauczania, nie mając jeszcze wystarczającego dystansu, by na chłodno określić jego miejsce w historii Kościoła i świata. Ocenę papieża „z rodu Polaków” należy więc zostawić potomnym. Dopiero oni będą w stanie obiektywnie zobaczyć, co z jego nauczania i dzieł apostolskich przetrwało próbę czasu. Choć więc nie wiadomo, czy przydomek „Wielki” ostatecznie pozostanie przy imieniu Jana Pawła II, można zastanawiać się, dlaczego taki tytuł mógłby mu przysługiwać. Postać formatu światowego Marco Politi, watykanista włoskiego dziennika „La Repubblica”, twierdzi, że „Karolowi Wojtyle udało się stopić w jedno w swojej osobie – a jest to bardzo rzadki koktajl! – człowieka wiary, filozofa historii, wielkiego człowieka przekazu i przywódcę geopolitycznego. Stał się on osobą interesującą nie tylko dla katolików, ale także dla żydów, muzułmanów, a nawet dla agnostyków, którzy podziwiali go za zaangażowanie w obronę praw człowieka, przeciwko wojnie, nadanie globalizacji ludzkiego oblicza”. Już w 1995 r. Politi pisał o Janie Pawle II, że „świat nie znajduje dzisiaj żadnego innego przywódcy poza głową Kościoła katolickiego”. Choć „był przedstawicielem swojej religii, podejmował problemy światowe, np. dialogu międzyreligijnego, gospodarki światowej, stosunków między bogatą Północą i biednym Południem, refleksji historycznej nt. błędów Kościoła w historii”. Zdaniem Politiego, gdyby papież „zajmował się tylko swoją ojczyzną, Polską, jego oddziaływanie miałoby bardzo ograniczony zasięg, nie byłby wielką osobistością. Ale on zajął się i wolnością w Ameryce Łacińskiej, i zapoczątkowaniem nowych stosunków między różnymi kulturami, czego wyrazem było wezwanie przywódców wszystkich religii na modlitwę do Asyżu... W ten sposób stał się postacią formatu światowego”. Przede wszystkim jednak „odnowił rolę papiestwa”. „Do 1978 r. papież był ważną postacią jedynie dla katolików i osób zajmujących się ekumenizmem. Oczywiście, także Pius XII, Jan XXIII i Paweł VI zajmowali się polityką. Zawsze jednak byli postrzegani jako przywódcy katolików. Janowi Pawłowi II udało się przekształcić rolę papiestwa. Dzięki niemu stało się ono rzecznikiem praw człowieka. Wykroczył więc on poza granice katolicyzmu, zwracając się do ludzi znajdujących się w różnych sytuacjach religijnych, społecznych i politycznych” – podkreśla włoski publicysta. / wiersz inspirowany utworem SŁOWIAŃSKI PAPIEŻ Juliusza Słowackiego / Pośród niesnasek Pan Bóg uderza W ogromny dzwon, Dla słowiańskiego oto papieża Otworzył tron… / Juliusz Słowacki / Wtem dzwon uderzył i prorocze tony świat wypełniły, na papieskim tronie zasiadł w końcu On, Wielki, Zwykły Człowiek, i niebo płonie. Mijają lata, czas w bólach zrodzony, ale on przynosi dzban pełen miłości. Kruszy nienawiść, burzy twarde mury ludzkiej podłości. Przemierza szlaki, innym niewskazane, zanosi prawdę, w dusze wlewa wiarę, Buduje mosty ponad przepaściami, rozpędza swary. Dobro wyrasta wprost na jego śladach, chociaż żaden szaman go nie pielęgnuje, bo tym ogrodem są spragnione serca i tam króluje. Narody brata, w swoim radość budzi, wskrzesza nadzieję, zagubioną w dziejach. Jest niczym mocarz, walczący orężem, znany w esejach. On słowem walczy, w którym wielka siła, budzi ospałych, wątpiących zadziwia. Nie czyni tego dla bezdusznej chwały, którą świat skrywa. Jest przewodnikiem po wybojach życia, orędownikiem na ścieżkach nadziei, rozsiewa wiarę, szczęście wokół mnoży w wielkiej zawiei. Wtem książkę życia coś nagle zamyka, ustają wiatry i milkną narody, ze sceny życia schodzi Wielki Człowiek, świat bez urody. * * * Teraz w niebiańskiej przestrzeni wędruje i stamtąd stałą otuchą nas wspiera, jest naszym Ojcem Świętym pośród Świętych, co złe odpiera. Według horoskopu celtyckiego jestem Jaśminem… jak wszyscy urodzeni pomiędzy 1 a 14 maja… / Zgodnie z horoskopem Majów jestem Szafirem… jak wszyscy urodzeni pomiędzy 23 kwietnia a 12 maja… Jestem numerologiczną Trójką. Według horoskopu solarnego, kto urodził się dnia 7 maja, nie sprzeniewierza się swym ideałom… Zobacz wszystkie wpisy opublikowane przez Nawigacja wpisu Niektórych jego wypowiedzi nie rozumiałem, ale dla mnie to jest najwybitniejsza polska postać XX wieku. Będę papistą aż do grobu – mówił podczas poniedziałkowej debaty Adam Michnik. – Papież Wojtyła był przywódcą w wymiarze duchowym, natomiast popełniał błędy w zarządzaniu – powiedział Zbigniew Nosowski. „Burzyć mury” – pod takim tytułem w poniedziałek odbyła się debata w Centrum Myśli Jana Pawła II na temat przywództwa Jana Pawła II. Wzięli w niej udział: były rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ks. prof. Andrzej Szostek oraz redaktorzy naczelni kwartalnika „Więź” Zbigniew Nosowski i „Gazety Wyborczej” Adam Michnik. Dyskutowali o tym, jakim przywódcą był papież Wojtyła, jakie są jego zasługi, a jakie popełnił błędy. Burzący mury Ks. Szostek stwierdził, że Jan Paweł II jako przywódca burzył mury między wyznawcami różnych religii, przede wszystkim między chrześcijanami a Żydami. Przypomniał też jego inicjatywę z okazji jubileuszowego roku 2000, kiedy to w imieniu Kościoła katolickiego przeprosił za grzechy popełniane w imieniu Kościoła. Zdaniem etyka Jan Paweł II był „burzącym mury nienawiści, wrogości, które zakorzenione były w ludzkich sercach”. Adam Michnik zauważył, że jeśli wypowiedzi doktrynalne papieża były „twarde”, to cały jego „język ciała” pokazywał otwartość na świat. Naczelny „Wyborczej” także odniósł się do hasła debaty „Burzyć mury”, zwracając uwagę, że owo burzenie murów przejawiało się u Jana Pawła II najpierw w szukaniu porozumienia z komunistami, później w otwarciu na świat niekatolicki i burzeniu murów międzypokoleniowych. Natomiast Zbigniew Nosowski określił przywództwo papieża z Polski jako budowanie katolicyzmu „i – i”, czyli łączenie, a nie katolicyzmu „albo – albo”. Przypomniał swoje wrażenia z pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1979 roku, gdy to papież zwrócił się do młodzieży zgromadzonej pod kościołem św. Anny w Warszawie z pytaniem, jaką miarą mierzyć człowieka i odpowiedział: „człowieka trzeba mierzyć miarą serca”. – Zrozumiałem wtedy, jako młody człowiek, który miał jakieś ambicje intelektualne, że do intelektu trzeba dołożyć miarę serca – wyznał naczelny „Więzi” i dodał, że właśnie z tej papieskiej wskazówki wyrosło potem jedno z jego życiowych zaangażowań: bliskość z osobami z niepełnosprawnością intelektualną. Wielki mimo potknięć Nawiązując do tematu przywództwa Adam Michnik mówił, że Jan Paweł II potrafił natchnąć ludzi jego pokolenia przekonaniem, że życie ma sens, jeśli się je rozumnie prowadzi. Polska według publicysty była po 1968 roku „Polską bezdomną”, nie miała swojego gospodarza. – Oczywiście był kard. Wyszyński, ale wybrany na papieża Wojtyła stał się symbolem, wokół którego Polacy się mogli skupiać i identyfikować – powiedział. – Nie da się zrozumieć Jana Pawła II bez świadomości, że był mistykiem. Miał przekonanie mistyczne, że od Polski zaczął się koniec komunizmu – mówił Michnik. Papież według niego był bardzo sceptycznie nastawiony do Europy Zachodniej, miał wizję, że od Polski zacznie się reewangelizacja Europy. Tę wizję papież zweryfikował podczas pierwszej pielgrzymki do wolnej Polski w 1991 roku – opowiadał naczelny „Wyborczej” – gdy zobaczył wspólnotę, która jest popękana, która wcale nie chce się reewangelizować. – Wtedy przybrał bardzo ostry język, który był w niektórych momentach językiem wykluczającym, np. gdy mówił o ludziach o innej orientacji seksualnej. Czasem też słowa papieża były odbierane jako nietakt, gdy na biednej Białostocczyźnie powiedział, że trzeba bardziej być niż mieć – przypomniał Michnik. Jednak mimo tych potknięć „Jan Paweł II to nie był przywódca, to był meta-przywódca, on był ponad, i tak trzeba rozumieć jego niektóre wypowiedzi, które dla wielu były niezrozumiałe, także dla mnie. To co można było odczytywać na planie bieżącym, co wielu z nas, także mnie, wydawało się nietrafne, to jednak jak się patrzy z perspektywy, poza właśnie tym fragmentem o LGBT – choć oczywiście on nie użył wtedy tego sformułowania – to było przypomnienie Dekalogu. A Dekalog trzeba przypominać, bo nic mądrzejszego nie dostali ludzie od losu. Więc na niższym planie można pomyśleć, że to była pomyłka, ale na wyższym to pewna konsekwencja troski o kondycję ludzką. W tym sensie był bardziej przywódcą typu Martin Luther King niż powiedzmy Pius XII” – konkludował. – Zastanawiałem się wielokrotnie, jak by się dziś zachował Jan Paweł II. Myślę że w fundamentalnych sprawach postąpiłby jak Franciszek, ale nie popełniałby jego gaf, miał genialne wyczucie języka – dodał. Naczelny „Wyborczej” podkreślił, że choć Wojtyła był polskim kapłanem, filozofem, mistykiem, „w pewnym sensie mesjanistą”, to „nigdzie w jego dokumentach nie znajdzie się śladu nacjonalizmu, ani przecinka! W żadnym okresie jego życia. On był z tego wyzwolony”. – Dla mnie to jest najwybitniejsza polska postać XX wieku i to jest ostatni polski romantyk w najszlachetniejszym znaczeniu tego słowa. Dlatego będę papistą aż do grobu – zaznaczył Adam Michnik. Z kolei ks. Szostek mówił, że „trzeba odróżnić przywództwo w sensie administracyjnym od misji przywódcy: gdy mówimy o przywódcy, to mówimy o kimś, kto porywa serca, a nie tylko prowadzi i administruje”. – Niewątpliwie Jan Paweł II porywał serca, porywał tłumy, ale nie porywał ich dla siebie, dla własnej chwały, lecz dla Chrystusa, dlatego można go nazwać dobrym przywódcą – zaznaczył etyk, uzupełniając, że „dobrym przywódcą jest ten, który zabiega o dobro wspólne”. Zbigniew Nosowski powiedział, że papież Wojtyła był przywódcą w wymiarze duchowym, natomiast na pewno jako przywódca w wymiarze administracyjnym popełniał błędy w zarządzaniu. Prelegent przyznał: – Nauczony myślenia – również przez papieża – w kategoriach „i – i”, powiedziałbym, że Jan Paweł II był i wielki, i święty, i omylny. Naczelny „Więzi” odniósł się do zarzutów, które są obecnie stawiane papieżowi Polakowi, jak brak interwencji w sprawie afer seksualnych związanych z założycielem Legionistów Chrystusa – Marcialem Macielem Degollado. Jego zdaniem, Jan Paweł II popełniał błąd podobnie jak wielu ludzi świętych, którzy uważają, że do zarządzania wystarczy zarządzanie przez przykład. – To jest błędne założenie, które opiera się na przekonaniu o dobrej naturze ludzkiej – wyjaśnił Zbigniew Nosowski, a Adam Michnik wtrącił: – Nie wierzę w to, że Jan Paweł II świadomie zamiatał pod dywan uczynki przestępcy. Papież był dobrym człowiekiem i wstyd było przy nim zachowywać się nieprzyzwoicie. Odnosząc się zarzutów stawianych Janowi Pawłowi II, ks. Szostek przypomniał, że wiedza na temat nadużyć seksualnych rośnie, a wraz z nią wzrasta świadomość zła, dziś jest inna niż była 20 czy 30 lat temu. – Myślę, że papież przy całej swojej dobrej woli i świętości nie doceniał jak należy informacji, które mogły do niego dochodzić. Być może wtedy wiedza na ten temat była za mała, papież nie reagował tak stanowczo i zdecydowanie, jak potem zaczął reagować Benedykt XVI – tłumaczył. Potrzebujemy świadków Na pytanie prowadzącej dyskusję Dominiki Żukowskiej-Gardzińskiej, jakich przywódców potrzebuje współczesny świat, Zbigniew Nosowski odpowiedział, że dziś potrzeba przede wszystkim nie nauczycieli, a świadków. Natomiast Adam Michnik rozszerzył to pytanie i mówił o chrześcijaństwie. – Potrzebujemy w świecie chrześcijaństwa będącego powietrzem, którym oddychają wszyscy – podkreślił. Przypomniał postać Jacka Kuronia, który miał formułę „chrześcijaństwa niewierzących”. Michnik opowiedział, że ksiądz Jan Zieja, który przeczytał kiedyś tekst Kuronia, napisał mu list: „Synku drogi, w tym co piszesz, jest więcej Ewangelii niż w niejednym kazaniu księdza katolickiego”. Naczelny „Wyborczej” przypomniał, że krąg, w którym Kuroń się obracał, był jego „powietrzem” – to był „Tygodnik Powszechny”, „Więź”, „Znak”, czy takie postacie jak Tischner, Życiński, wreszcie Wojtyła. – I tego dziś potrzebujemy – stwierdził publicysta. A ks. Szostek, powołując się na Ericha Fromma, zauważył, że pytanie o przywódcę to swoista „ucieczka od wolności”. – Nie pytajmy, kto będzie przywódcą – róbmy, co do nas należy. Nie zwalniajmy się od odpowiedzialności za ten odcinek, który od nas zależy – apelował. Ponad dwugodzinną debatę zakończyły pytania do prelegentów i dyskusja. KAI, DJ Przeczytaj też: Abp Paetz, papież Jan Paweł II i odpowiedzialność

człowiek jest wielki jan paweł ii