Sposoby na dyscyplinę u dzieci. Psycholog radzi. 07 stycznia 2008. Kiedy dziecku brakuje dyscypliny należy uświadomić mu, że jego zachowanie jest nieodpowiednie. Zobacz, jak bez krzyków i bicia zdyscyplinować dziecko. Edipresse Polska S.A. Beata Chrzanowska-Pietraszak.
Tak, trzeba pożegnać się z odpoczynkiem, bo cały czas musisz się dostosowywać do potrzeb dziecka. Z tego powodu, rodzice takich dzieci jak moje, czyli z autyzmem, są nieustannie skazani na komentarze i uwagi, że gdybyśmy tylko lepiej wychowywali synów i córki, to by się zachowywały „normalnie”. Spotykamy się z tym dosłownie
Nie daję klapsów” i autorkę wydanej właśnie książki „Dzieciństwo w cieniu rózgi. Historia i oblicza przemocy wobec dzieci”. Jeśli słuchasz tego nagrania przed 12 sierpnia 2019 roku, to masz szansę otrzymać tę książkę. Szczegóły pod odtwarzaczem. Aby wysłuchać podcastu na tej stronie, użyj poniższego odtwarzacza.
Dzieci stają się roszczeniowe, a jednocześnie mało samodzielne. Wielu rodziców bez namysłu robi wszystko za dziecko. Efekt, że mamy nastolatków, którzy nie potrafią wykonać wokół siebie najprostszych czynności, takich jak pranie, włączenie zmywarki, umycie podłóg lub okien, ugotowanie obiadu, prasowanie.
Są to książki, które klienci wybierali przy okazji zakupu „Jak wychowywać dziecko będące pod wpływem toksycznego ex-małżonka” autorstwa Amy J.L. Baker, Paul R. Fine. Dwa domy, jedno dzieciństwo. Jak wychowywać dzieci po rozwodzie, książka wydana w 2018 roku. Dzieci mają tylko jedno dzieciństwo.
Jeśli nie chcesz, by twoje dziecko wyrosło na agresywną osobę, sam wyzbądź się nawyku stosowania przemocy i krzyków w codziennej komunikacji. Dobrze wychować dziecko to nauczyć je rozwiązywania problemów bez stosowania przemocy ani innych agresywnych zachowań. Najskuteczniejszą metodą harmonijnego współżycia jest komunikacja.
rof3Rh. Są metody wychowawcze, które nie dość, że nie przynoszą rezultatu, to jeszcze szkodzą - rodzicom i dzieciom. Sprawdź, czego unikać. Na początku całą uwagę pochłania pielęgnacja. A gdy dziecko trochę podrośnie, mycie, przewijanie, czesanie stanie się nudną rutyną, pojawią się nowe wyzwania. Jak je przekonać, by coś zrobiło (np. zjadło), jak sprawić, by czegoś nie robiło (np. nie bawiło się pilotem od telewizora), jak zachęcać (np. do jazdy w foteliku) i jak zniechęcić (np. do głośnych krzyków)? Metod wychowawczych jest sporo. Podajemy te, po które nie warto sięgać, bo nie pomogą, a zaszkodzą. Metoda wychowawcza nr 1 - podniesiony głos Chyba nikt, tak skutecznie jak własne dzieci, nie potrafi wyprowadzić z równowagi rodziców. Ale też nikomu, tak jak rodzicom, nie zależy na dobru własnych dzieci. Oto powód, dla którego warto powściągać emocje. Dotyczy to szczególnie małego dziecka. Krzycząc, złoszcząc się, wpadając w furię, można je tak przestraszyć, że straci zaufanie do najważniejszych osób, jakimi są rodzice. Powtarzanie takich zachowań powoduje, że dziecko czuje się upokorzone, traci wiarę w siebie. Może też zacząć zachowywać się gorzej. Pod wpływem stresu, jaki przeżywa, może rzucać się na ziemię, kopać, gryźć, krzyczeć. Uczy się, że to być może najlepszy sposób rozwiązania problemów. Metoda wychowawcza nr 2 - wyręczanie Wiadomo, mama szybciej i lepiej założy buty, zawiąże czapeczkę, a w przyszłości spakuje tornister i odrobi lekcje. Jeśli wyręczasz dziś, dziecko będzie oczekiwać, że tak będzie zawsze. Od początku zachęcaj malucha do samodzielności, do zakładania piżamki, wycierania się ręcznikiem, rysowania obrazków do przedszkola, nawet jeśli robi to niedokładnie i niestarannie. Z czasem rączki staną się sprawniejsze, a zapał do działania nie ostygnie. Metoda wychowawcza nr 3 - ustępstwa Czyli brak konsekwencji. „Dziś dla świętego spokoju pozwolę mu iść spać bez mycia zębów, już nie mogę słuchać, jak się o to wykłóca” – jeśli dziecko ma dbać o zęby, codziennie myć je przed snem, nie rób wyjątku, chyba że akurat nie da się inaczej, np. maluch usnął w aucie, gdy wracaliście późnym wieczorem od znajomych i ląduje w łóżku bez kąpieli. Ustępstwo z błahego powodu to dla dziecka sygnał, że warto prosić, kłócić się, płakać – a nuż się uda.
wychowanie dzieci bez bicia czy to mozliwe Autor Wiadomość Dołączył(a): Pt cze 16, 2006 4:23Posty: 1814 Tolkienie, jasne jest, że nie podoba Ci się formuła programu, ale może spóbuj się odnieść do samych metod, jakimi posługuje sie p. Zawadzka, zwłaszcza, że jesteśmy w wątku o biciu dzieci, a ona pokazuje, jak robić, żeby nie bić. Moje stanowisko znasz. Wt lis 28, 2006 15:09 kris1 Dołączył(a): So kwi 01, 2006 19:02Posty: 67 w skrócie rzecz ujmująć tolkien gadasz caly czas jak to telewizja jest zła itd ale nic na temat nie odpowiedziałeś na co Ci zwrócilo uwagę już kilku. Jesli dla Ciebie wszystko co w telewizji jest złe to se chlopie wyrzuć telewizor i tyle I jeśli jesteś w stanie się opanować to powiedz coś na temat tych metod czy są dobre czy złe i co o tym sądziśz , a nie co myślisz o programach- bo jak rozumiem wszystkie są po to tylko i wylącznie aby robć kase i mamić ludzi. Jak masz zamiar dalej biadolić o żlym wpływie telewizji to musisz poszukać innego forum., albo napisz nowy o zlym działaniu telewizji. Ludzie przynajmniej niektórzy wiedzą do czego służy telewizja i jakie ma znaczenie w dzisiejszych czasach. Akurat jakiś czas temu skończylem studia w zakresie mass mediów i coś niecoś wiem , bywałem nawet przy tworzeniu reality show i wiem jak to dziala, Ale niestety nie jest ten temat, tylko metody bez Wt lis 28, 2006 22:09 mallys Dołączył(a): Pt wrz 22, 2006 11:00Posty: 21 Nie ogladam polskiego wydania "superniani", bo po prostu nie mam dostepu do polskiej telewizji. Ogladalam natomias kilkukrotnie wydania zagraniczne. o ile moge sie zgodzic, ze program przypomina troche reality show, o tyle nie zgodze sie, ze metody wychowawcze sa glupie i wyrezyserowane. Chcialabym sie dowiedziec, ktore metody sa glupie i nie nadaja sie do wychowania?? Metody, ktore nie zawieraja elementow przeemocy, ublizania czy ponizenie nadaja sie do tego jak najbardziej?? Podoba mi sie, ze niania pokazuje rodzicom, ktorzy jeszcez tego nie wiedza, ze mozna WYCHOWAC dziecko bez stosowania wobec niego przemocy fizycznej czy psychicznej. zastanawia mne tylko dlaczego niektorzy sadza, ze te metody sa nie skuteczne i na dzieci nie dzialaja. Nie mam wyksztalcenia pedagogicznego, ale mam juz troche doswiadczenia w tej materii. Moge zapewnic, ze na dzieci bardziej dzialaj "pogadanki" czy uswiadamianie, niz bicie, klapsowanie czy wrzaski. Dla mnie program jest o tyle dobry, ze pokazuje, ze jednak mozna sobie poradzic z dzieciakami poprzez nasza postawe, nasz uksztaltowany charakter....a ze niektorzy nie daja rady? coz, biciem tez niczego dobrego nie osiagneli...niektrzy nie powinni miec dzieci i tyle.. Pt gru 01, 2006 12:48 Krzysztof_J Dołączył(a): Cz sie 24, 2006 9:08Posty: 928 mallys napisał(a):...nie zgodze sie, ze metody wychowawcze sa glupie i wyrezyserowane. ...Dla mnie program jest o tyle dobry, ze pokazuje, ze jednak mozna sobie poradzic z dzieciakami poprzez nasza postawe, nasz uksztaltowany charakter... O ile dobrze zrozumiałem tolkiena, to nie krytykował matod wychowaczych ale fakt, że sytuacje są wyreżyserowane: na początku "okropne dzieciaczyska", a po "terapii" cudownie odmienione. Zresztą uważam tak samo: w tym programie wszystko jest zbyt proste. Nie można poradzić -> pach! jak za cudownym dotknięciem problemy ustępują. Po prostu program jest robiony (jak mi się zdaje) pod z góry założoną tezę: że stosowane motody są skuteczne. Temu służą wręcz patologiczne zachowania na początku i owe cudowne odmiany. Pt gru 01, 2006 13:20 Anonim (konto usunięte) Kzrysztofie!! Dzieki Wyjałeś mi to z ust. O to własnie chodzi, ze w sposób sztuczny podczas jednego programu (nie wiem ile trwa nagranie - tydzień? dwa? ). Z rozkapryszonego bachora robi sie anioła. Proces wychowawczy trwa całe lata, a nie tylko przez kilka wyreżyserowanych sesji telewizyjnych. Jeżeli prawdziwe sa te zachowania dzieciakó, to po odejsciu "superniania" wszystko wróci do "normy", czyli będzie takie jak przedtem. Bładów wychowawczych oraz zwykłej rodzicielskiej głupoty nie da sie wyeliminować w kilka dni. Do wychowania dziecka, należy sie przygotowac juz przed poczęciem...a nie dopiero po kilku latach od narodzenia. W tym widze płaskość programu...w wmawianiu ludziom, ze to takie proste. Wychowanie dziecka wcale nie jest proste, to zadanie na całe życie, a conajmniej na 20 lat. Kto uważa inaczej, powinien powstrzymac sie z rodzicielstwem Pt gru 01, 2006 16:34 mateola Dołączył(a): Pt cze 16, 2006 4:23Posty: 1814 A jednak... To są metody behawiorlane, za pomocą których rodzice i dzieci uczą sie nowych zachowań, a nie żadne czary-mary. To, czy dzieci powróca do dawnych zachowań, będzie zależało od postawy rodziców, od ich wytrwałości. Pewnie, że tego sie nie zrobi w kilka dni, ale "podanie przepisu" jest możliwe. Potem jest praktyka. Z forum dyskusyjnego "superniania" wynika, że bywa z tym różnie. Pt gru 01, 2006 17:53 Anonim (konto usunięte) Przepraszam, nie uznaj tego za złosliwośc Tak mi sie skojarzyło Cytuj:To są metody behawiorlane Wiem o co chodzi. Mam psa którego szkole na "fachowca" ratownika. O metodach behawioralnych ciągle mi gadaja na szkoleniach . Jakos mi się to słowo kojarzy z tresura, a nie z wychowywaniem dzieci Pt gru 01, 2006 18:12 Annnika Dołączył(a): Śr lis 22, 2006 15:18Posty: 318 Wbrew pozorom wychowywanie to w dużej mierze behawioryzm: uczenie, że pewne zachowania przynoszą nagrodę a niektóre karę lub przykre konsekwencje, czy to nie behawioryzm Pt gru 01, 2006 22:07 mateola Dołączył(a): Pt cze 16, 2006 4:23Posty: 1814 tolkien napisał(a):Przepraszam, nie uznaj tego za złosliwośc Tak mi sie skojarzyło Cytuj:To są metody behawiorlaneWiem o co chodzi. Mam psa którego szkole na "fachowca" metodach behawioralnych ciągle mi gadaja na szkoleniach .Jakos mi się to słowo kojarzy z tresura, a nie z wychowywaniem dzieci Nie przepraszaj, bo Twoje skojarzenia są słuszne a poza tym nie ja wymyśliłam metody behawioralne. Ten sposób uczenia nowych zachowań to warunkowanie, z tym, że pies doznaje warunkowania klasycznego (jak u Pawłowa), a dzieci superniani - warunkowania instrumentalnego – na skutek skojarzeń, myślenia, w oparciu o związki przyczynowo-skutkowe między bodźcem a reakcją. To jedna z metod wychowania, a właściwie zmiany nieprawidłowych nawyków i utrwałania właściwych. Pt gru 01, 2006 22:14 Anonim (konto usunięte) No sory, ale... Cytuj:Ten sposób uczenia nowych zachowań to warunkowanie, z tym, że pies doznaje warunkowania klasycznego (jak u Pawłowa), a dzieci superniani - warunkowania instrumentalnego – na skutek skojarzeń, myślenia, w oparciu o związki przyczynowo-skutkowe między bodźcem a reakcją. Pies też kojarzy i też reaguje na związki przyczynowo-skutkowe oparte na bodźcach reakcyjnych Wbrew powszechnym opiniom, zwierzaki maja swój specyficzny "język" i potrafia sie porozumiec z człowiekiem. Tylko człowiek go nie zna i nie potrafi odczytać tego co zwierz "mówi". Ojjjjj to nie temat na ten topic i zaraz zostaniemy wywaleni Tak jednak ciągnąc ten offtop Czy wiesz jaki procent naszej komunikacji to mowa, a jaki język ciała? (wygląd, gestykulacja, mimika..) Pt gru 01, 2006 22:47 angua Dołączył(a): Pn sty 03, 2005 21:25Posty: 7301 tolkien napisał(a):Ojjjjj to nie temat na ten topic i zaraz zostaniemy wywaleni A sami byście się nie przenieśli do jakiegoś nowego wątku? _________________Czuwaj i módl się bezustannie,a czyń to dla Boga, dla ludzi i dla samego ma piękniejszego zadania,które zostałoby człowiekowi dane do wypełnienia,niż M. Delfieux So gru 02, 2006 2:10 mateola Dołączył(a): Pt cze 16, 2006 4:23Posty: 1814 angua napisał(a):tolkien napisał(a):Ojjjjj to nie temat na ten topic i zaraz zostaniemy wywaleni A sami byście się nie przenieśli do jakiegoś nowego wątku? W sumie to dlaczego? W końcu cały czas jest o metodach wychowania bez napisał(a):Pies też kojarzy i też reaguje na związki przyczynowo-skutkowe oparte na bodźcach reakcyjnychW warunkowaniu klasycznym u Pawłowa pies kojarzy występowanie i bliskie następstwo czasowe dwóch elementów, np: jedzenia i dzwonka. Tu neutralny, nieznany i obojętny wcześniej bodziec w wyniku skojarzenia z nagrodą nabiera znaczenia, wywołującego reakcję bezwarunkową (ślinienie). Warunkowanie instrumentalne polega na tym, że wzmacniane sa określone zachowania - mają one charakter złożony i nie są bezwarunkowe. Warunkowanie instrumentalne tworzy ścisły związek pomiędzy zachowaniem i jego skutkami. Tym skutkiem może byc nagroda lub kara. Naturalnie, i dzieci, i zwierzaki można uczyc w procesie warunkowania klasycznego jak i instrumentalnego, z tym, że superniania wobec dzieci prezentuje to drugie i nie stosuje kar fizycznych jako skutek na określone zachowanie. A co do komunikacji - to elementy pozawerbalne stanowią większośc przekazu (są różne dane). So gru 02, 2006 7:47 Anonim (konto usunięte) Re: wychowanie dzieci bez bicia czy to mozliwe [quote="kris1"]mysle ze tak to mozliwe ale wymaga przede wsz. zmiany wnastawieniu do wychowania Juz wyrazałem opinie w temacie czy bicie jest grzechem Z mojego dosw wynikaze łatwo jest popełniac grzechy wych. własnych rodziców choc chce sie ich uniknąc Wychowanie i posłuszeństwo dzieci polega na tym aby zachodziły wzajen=mne relacje szacunku bez wzgledu na róznice wieku A czemu mialbys tluc swoje dzieci? Co one Ci takiego zrobily ze chcesz im taka kare wyrzadzic? Nie jest np latwiej im zabrac jakas ulubiona zabawke lub zabronic uzywac komputera lub ogladac ulubionego filmu? Jest tyle lepszych kar. Jak moje dzieci sa niesforne, wymierzam im jakas kare ale nigdy fizyczna. Osobna droga, bicie dzieci jest raczej karalne wedlug prawa! Cz sty 04, 2007 22:15 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników
Zgodnie ze swoją misją, Redakcja dokłada wszelkich starań, aby dostarczać rzetelne treści medyczne poparte najnowszą wiedzą naukową. Dodatkowe oznaczenie "Sprawdzona treść" wskazuje, że dany artykuł został zweryfikowany przez lekarza lub bezpośrednio przez niego napisany. Taka dwustopniowa weryfikacja: dziennikarz medyczny i lekarz pozwala nam na dostarczanie treści najwyższej jakości oraz zgodnych z aktualną wiedzą medyczną. Nasze zaangażowanie w tym zakresie zostało docenione przez Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia, które nadało Redakcji honorowy tytuł Wielkiego Edukatora. Sprawdzona treść data publikacji: 23:37, data aktualizacji: 10:18 ten tekst przeczytasz w 9 minut Wybieramy kindersztubę czy skandynawski luz? Próbujemy unikać błędów naszych rodziców, ale popełniamy własne? Ile czasu spędzamy z dziećmi i czy ilość przechodzi w jakość? I dlaczego dzieci z tzw. dobrych domów nie zawsze są szczęśliwe? Zapytaliśmy o to dr Magdalenę Wegner –Jezierską, psychologa i mediatora rodzinnego, wykładowcę akademickiego, autorkę książki „Szkoła macierzyństwa”. Mazur Potrzebujesz porady? Umów e-wizytę 459 lekarzy teraz online Medonet: Jacy są współcześni polscy rodzice? Dr Magdalena Wegner – Jezierska: Bardzo skupieni na swoich dzieciach. Także dlatego, że coraz częściej mają tylko jedno dziecko. Jego szczęście i powodzenie życiowe utożsamiają z sukcesem zawodowym i finansowym, jakie osiągnie ono w przyszłości. Aby zapewnić juniorowi tak rozumiany sukces, inwestują w juniora duże środki. Pięciolatek uczący się chińskiego i hiszpańskiego, programujący roboty na zajęciach „Inżynier dla maluszka” to już nic nadzwyczajnego, a do tego kojarzy się przede wszystkim z troską rodziców o zawodową przyszłość dziecka. Staramy się odciąć od tego, jak wychowywali nas rodzice? Rodzice w każdym pokoleniu wypracowują nieco inny model wychowawczy, który jest pochodną tego, jakie wzorce otrzymali od swoich rodziców, sytuacji społecznej i ekonomicznej czasów, w którym przyszło im żyć, dostępności wiedzy psychologicznej dotyczącej wychowania, trendów i mód… Tej wiedzy dziś jest ogrom. Choćby w poradnikach psychologicznych, których mnóstwo jest w każdej księgarni… Tak, współcześni rodzice mają znaczniej więcej wiedzy na temat wychowania dzieci, a także swobodnego, codziennego dostępu do niej w porównaniu z poprzednim pokoleniem. Wystarczy wpisać w google: „Jak nauczyć korzystać dwulatka z nocnika”, aby otrzymać nie tylko fachowe porady, ale całe rzesze wspierających i dzielących się swoimi doświadczeniami forumowych mam. Rodzice dysponują także większymi środkami, które mogą przeznaczyć na dbałość o swoje potomstwo. Na przeciw ich oczekiwaniom wychodzi szeroka oferta czasu zorganizowanego zgodnie z ich wizją wychowywania dziecka. Jeśli modna jest joga dla dzieci – bez trudu znajdziemy takie zajęcia w pobliskim klubie dziecięcym. Pływanie? Szereg grup dla maluchów na różnym poziomie zaawansowania. Emisja głosu? Proszę bardzo – wystarczy zapisać małą wokalistkę. A co z karaniem, które było częstą metodą wychowawczym w poprzednim pokoleniu rodziców? Stale rośnie świadomość szkodliwości stosowania kar fizycznych wobec dzieci i ich znikomej skuteczności w procesie wychowania. Rozmowa z dzieckiem i tłumaczenie zamiast bicia i „trzymania krótko” nikogo już nie dziwi, a rodziców, którym zdarzy się dać dziecku klapsa lub podniosą na nie głos – dręczą wyrzuty sumienia. Poprzednie pokolenia nie traktowały swoich dzieci jako partnerów do rozmów i nie widziały powodu, aby tłumaczyć zasadność nakazów czy zakazów. Rodzic miał rację bez względu na wszystko. Wychowanie odbywało się równolegle w szkole lub w dużym zakresie w środowisku rówieśniczym – na podwórku. Współcześnie, dbałość o emocje i podmiotowość potomka nie pozwalają na takie jego traktowanie, które odbierane byłoby jak zaniedbanie. Do tego dzisiejsi rodzice coraz lepiej znają potrzeby swoich dzieci oraz metody ich zaspokajania. Sięgają po poradniki, starają się zapewniać dziecku odpowiednie warunki do rozwoju, interesują się, w jaki sposób maluchy spędzają czas, a stałe uatrakcyjnianie tego czasu jest już normą. Rodzice nauczyli się też chwalić, wspierać i nagradzać swoje dzieci bardziej niż krytykować i podcinać skrzydła. Chcą, aby ich dziecko wyrosło na pewną siebie, szczęśliwą i kompetentną dorosłą osobę. Wizja dziecka, które powinno być przede wszystkim skromne i posłuszne rodzicom odeszła już w niepamięć. Za trendem tym nadążają wiodące wytwórnie bajek dla dzieci, gdzie scenariusze w stylu zapracowanego „Kopciuszka”, który w zaciszu opresyjnego domu czekał na wybawienie, zastępują opowieści z cyklu „Zwierzogrodu” – bajek o tolerancji, łamaniu stereotypów i sile wiary w siebie. Pozytywnych zmian w podejściu do wychowania potomstwa współczesnego pokolenia rodziców jest cała gama… A co z negatywnymi? Koncentracja na dziecku, jako pokoleniowa nowość, niesie ze sobą nowe zagrożenia. Wiele współczesnych dzieci jest poważnie przeciążonych. Po ośmiogodzinnym dniu w szkole i na kółkach zainteresowań, spędzonych na wysiłku intelektualnym, potem w głośnej świetlicy, rodzice fundują swoim dzieciom dodatkowe zajęcia. Nierzadko maluchy uczą się po południu w szkole muzycznej, w szkołach językowych. Późnym wieczorem odrabiają zadania domowe. Czas spędzony przez dziecko w szkole – pod względem fizycznego i psychicznego obciążenia – jest porównywalny do czasu spędzonego przez dorosłego w korporacji. Jednak nie słyszałam o dorosłych, którzy wychodząc z pracy biegną prosto na lekcję skrzypiec i szachów, a potem do nocy ślęczą przy biurku nad projektem. Codziennie. A dzieci to robią. W dodatku pod presją, aby wyniki były bardzo dobre. Rodzice często zaprzeczają jakiejkolwiek presji nie zdając sobie sprawy, że ich dzieci ciężko pracują, aby zobaczyć uznanie w oczach rodzica i doskonale orientują się na czym rodzicom zależy, co ich cieszy. Jeśli dziesięciolatka mówi mamie, że chce spędzić lato na nauce włoskiego, bo przyda się jej to w przyszłości, kiedy już zostanie prawnikiem, to powinna się tej mamie „zapalić czerwona lampka”, bo to nie są marzenia dziesięciolatki, lecz oczekiwania rodziców. Coraz częściej zabieramy dzieciom to, co mają najcenniejsze – dzieciństwo. To jak sensownie zagospodarować dziesięciolatkowi czas pozaszkolny? Jeśli chodzi o wakacje, dziecko w tym wieku powinno spędzić lato na zabawie, brudzeniu się, zbieraniu doświadczeń samodzielności, na poznawaniu innych dzieci, a jeśli portfel rodziców pozwoli, także na pływaniu na kajaku i chodzeniu po górach z rodziną. A w ciągu roku szkolnego? Nie chodzi o to, że mają nie chodzić na zajęcia dodatkowe, ale o to, by rodzice umieli zachować umiar. Dwa popołudnia w tygodniu zajęte dodatkową edukacją to wystarczająco dla ucznia szkoły podstawowej. Jeden dzień w tygodniu, np. sobota, powinien być zupełnie wolny od nauki czy uczestnictwa w zajęciach dodatkowych. W tym kontekście cieszy nurt – popierany także przez Rzecznika Praw Dziecka, pana Marka Michalaka – nie zadawanie prac domowych. Jest wiele innych rzeczy, na które dzieci nie znajdują czasu, a które powinny obowiązkowo znaleźć się w codzienności maluchów, jak spacer z rodziną, jazda na rowerze czy czytanie książek, kontakt z rodzicami i rodzeństwem, gotowanie, wspólne spożywanie posiłków, gry planszowe, zabawa z psem. Obszary te niebezpiecznie kurczą się do występujących okazjonalnie. Rodzice stawiają na intelektualny rozwój dziecka, nie zabawę… Wielu rodziców traktuje dzieciństwo wyłącznie jako intensywne przygotowanie do dorosłości. I to jedynie w wymiarze intelektualnym. Tymczasem dziecko rozwija się przecież także duchowo, społecznie, emocjonalnie. A do tego potrzeba dobrych relacji z rodzicami, które budowane są przez czas spędzany codziennie wspólnie z dzieckiem. Życie przeżywane przez rodzinę wspólnie różni się znacząco od życia równoległego (mama na jodze, dziecko na angielskim, mama przed komputerem, dziecko odrabia lekcje). W takim codziennym pędzie nie trudno o depresje wieku dziecięcego, stany lękowe. Dzieci czują się przytłoczone, są niedospane, brakuje im swobodnej aktywności własnej poza ściśle wyznaczonym planem dnia, a podstawowa potrzeba bliskości z rodzicem zostaje niezaspokojona. Paradoksalnie, to dzieci z tzw. dobrych domów mają większą szansę na wczesny wyścig szczurów, gdyż w domu nie brakuje na to środków finansowych, za to brakuje obecności rodziców, którzy środki te, często w pocie czoła, wypracowują. Slogany typu: „szczęśliwy rodzic to szczęśliwe dziecko” są mylnie interpretowane i służą zagłuszaniu poczucia winy nieobecnych w życiu dziecka rodziców. A może liczy się jakość, nie ilość czasu spędzonego dzieckiem? Coraz częściej słyszę ten argument od rodziców, którzy nie chcą przyjąć do wiadomości, że pół godziny czytania bajek przed snem, jako czas spędzony w ciągu dnia z dzieckiem to dramatycznie za mało. Liczy się jakość czasu, owszem, więc warto codziennie czytać dziecku, spędzać czas z nim czas w pomysłowy sposób, ale ilość czasu jest równie ważna, bo wtedy tworzy się więź, porozumienie i mamy szansę na zbudowanie relacji. Dopiero po dłuższym czasie spędzonym razem jest szansa na szczere rozmowy, otwarcie się i bliskość. Wspominała Pani, że dziś coraz więcej rodziców ma tylko jedno dziecko. Jakie to ma konsekwencje? Nadmierna koncentracja na dziecku często prowadzi do traktowania dziecka jak najważniejszej osoby w rodzinie, uprzywilejowanej bardziej niż pozostali członkowie, np. dziecko nie ma obowiązków domowych, ma lepszy sprzęt elektroniczny i nosi droższe buty, ubrania niż rodzice itd. Rodzice są skłonni poświęcać całe wolne popołudnia na dowożenie pociechy na popołudniową edukację sportową lub inną i na siedzenie w samochodzie, podczas jej trwania. I co wtedy się dzieje? Dzieci stają się roszczeniowe, a jednocześnie mało samodzielne. Wielu rodziców bez namysłu robi wszystko za dziecko. Efekt, że mamy nastolatków, którzy nie potrafią wykonać wokół siebie najprostszych czynności, takich jak pranie, włączenie zmywarki, umycie podłóg lub okien, ugotowanie obiadu, prasowanie. Rodzice nie angażują dzieci w prace domowe, wolą by ten czas przeznaczyły na naukę, albo nie znaleźli sposobu na to, by wyegzekwować od dziecka pracę na rzecz domu i rodziny. „Co mam zrobić, aby mój syn ścielił łóżko?”, „Jak mam mu przemówić do rozsądku, aby sprzątał po sobie w kuchni? Patelnię to już sama po nim umyję, ale mógłby chociaż do zmywarki talerz włożyć. Co mam mu powiedzieć?” – tak rozpaczają rodzice nastolatków, kiedy orientują się, że coś w wychowaniu im nie wyszło, pomimo, że według własnej oceny poświęcili wszystko, aby inwestować w dziecko. Popełniają inne błędy wychowawcze, niż ich rodzice? Tak, np. nie potrafią wyznaczać granic, zachowywać się konsekwentnie. Co ciekawe, choć mają większa świadomość wagi oddziaływań wychowawczych, wcale nie wiedzie ich ona do refleksji na temat tego, czy dobrze postępują z własnym dzieckiem pozwalając mu np. na niegrzeczne odzywanie się do dorosłych i zapełniając mu cały jego czas jedynie rozwojem intelektualnym. Zamiast tego skupiają się na tym, że sami nie byli w tak wyjątkowy sposób traktowani przez swoich rodziców. Uważają, że to złamało im życie? W ich mniemaniu to uniemożliwiło im lub utrudniło osiągnięcie sukcesów, albo spowodowało całą masę problemów w życiu osobistym. Mówią: „Nie chodziłem na hiszpański, nikt nie interesował się moimi ocenami, o lekcjach tenisa nawet nie słyszałem, mama krytykowała moich znajomych i nie pozwalała mi się ubierać tak, jak chciałem”. Takie lub podobne podsumowanie własnego dzieciństwa, wzmocnione jest głębokim postanowieniem, że moje dziecko będzie miało znacznie lepiej. I ma? Warto zachęcić takich rodziców do refleksji: „Co moje dziecko będzie zarzucać mi jako rodzicowi w zaciszu gabinetu psychologicznego, kiedy samo będzie dorosłe?” Przypuszczam, że dzieci współczesnych rodziców będą się skarżyć na nadmierne rodzicielskie zainteresowanie i pokładanie nadziei w ich edukacji, na wieczny pośpiech i wychowywanie się w rozbitych rodzinach. Dr Magdalena Wegner –Jezierska, psycholog, mediator rodzinny, wykładowca akademicki Autorka „Szkoły macierzyństwa” (wydawnictwo „W drodze”). wychowanie wychowanie dzieci wychowanie dziecka błędy wychowawcze jak wychować dziecko Krystyna Kofta: zachorowałam na własne życzenie. Hodowałam tego raka osiem lat Krystyna Kofta, pisarka i felietonistka, zachorowała na raka piersi kilkanaście lat temu. Walkę z nowotworem opisała w książce "Lewa, wspomnienie prawej". W... Krystyna Kofta Ginekolog to nie dentysta, a kiła to nie próchnica Coraz więcej polskich nastolatków rozpoczyna współżycie w wieku 15 lat, ponad połowa bez zabezpieczenia. W obawie przed ciążą wybierają seks analny i oralny, a... Zuzanna Opolska Ludzkie organy będą hodowane w ciałach zwierząt Japońscy naukowcy zamierzają hodować ludzkie organy do przeszczepów w ciałach zwierząt (przede wszystkim świń). Komitet Polityki Naukowo-Technicznej przy rządzie... Ewa Woydyłło: mądre wychowanie może chronić przed depresją W Polsce na depresję cierpi nawet 1,5 mln osób. Profilaktyka tej choroby zaczyna się od dziecka - dzięki mądremu wychowaniu ludzie łatwiej radzą sobie z depresją.... Bunt dwulatka - przyczyny, rozpoznanie. Jak radzić sobie z buntem dwulatka? Dzieci niejednokrotnie buntują się przeciwko swoim rodzicom i ich decyzjom. Chcą wyrazić w ten sposób własne zdanie, aspiracje i upodobania. Pierwszy opór maluch...
- Dotychczas kobieta będąca ofiarą uciekała z domu. Teraz sprawca będzie musiał sam opuścić lokal na czas trwania postępowania policyjnego i prokuratorskiego. Ponadto zakazuje mu się zbliżania do ofiary. Jeśli złamie zakaz, pójdzie do A kiedy wróci, to…- Sprawcę się izoluje od domu, jednakże on nadal zostaje jego właścicielem, nie pozbawia się go prawa własności. Później wiadome jest, że wraca. Jednakże jest to powrót albo po odbyciu kary, albo po interwencji, która okazała się skuteczna. To nie jest eksmisja na bruk. On zostaje odizolowany, bo w którymś momencie staje się niebezpieczny dla swojej rodziny, stanowi zagrożenie. Dobro ofiary musi być Co jeszcze zmieniło się w regulacjach prawnych?- Bardzo ważnym zapisem w ustawie jest to, że w środowisku lokalnym, w którym poszkodowana kobieta mieszka, gmina będzie musiała jej zapewnić pomoc medyczną, prawną, psychologiczną oraz socjalną. Ofiara przemocy nie może zostać sama sobie. Przykładowo, do tej pory za obdukcję, która stanowiła dowód w sprawie, kobieta musiała sama płacić. W tej chwili takie oględziny lekarskie pobitej kobiety będą Jakie obowiązki będą ciążyły na przedstawicielach lokalnych władzach?- Ludzie pierwszego kontaktu, tacy jak policjanci, pracownicy socjalni, kuratorzy sądowi, pedagodzy szkolni, komisje rozwiązywania problemów alkoholowych, będą zobligowane do pracy w systemie interdyscyplinarnym. Powstać mają specjalne komisje, do utworzenia których zobowiązane są władze samorządowe. Trzeba zmienić sytuację, że wiele osób współpracujących z zagrożoną rodziną nie zna się wzajemnie. Nie chodzi tutaj o inwigilację tej rodziny, tylko o skuteczną pomoc. Jest to pewien sposób eliminacji przemocy, zwłaszcza kiedy ofiarami są A jeśli chodzi o sposoby karania dzieci?- Nowatorskim zapisem jest to, że nie wolno stosować kar cielesnych wobec dzieci. Co prawda nie przekłada się on na żadne sankcje karne stosowane wobec rodzica. Ustawodawca zakłada, że można dziecko wychować bez bicia, także w systemie nagród i A kiedy dziecko ma być odizolowane od "niebezpiecznej” dla niego rodziny?- W sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia dziecka pracownik socjalny może je zabrać od rodziny, w której było narażone na niebezpieczeństwo. Pracownik socjalny nie będzie tego robił sam, tylko w asyście lekarza, pielęgniarki lub ratownika medycznego. Może przy tym być także obecny Dlaczego właśnie pracownik socjalny otrzymał takie uprawnienia?- Pracownik socjalny najwięcej wie o środowisku, z którym pracuje. Podkreślić należy jednak, że ostateczną decyzję, co do losów dziecka zawsze podejmuje sąd rodzinny. Musimy pamiętać o tym, że pracownik socjalny nie może czekać i eksperymentować, czy dziecko przeżyje czy nie. Ten przepis zarezerwowany jest dla ekstremalnych sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia. Sytuacja taka nie zajdzie nawet wtedy, kiedy w domu jest brudno, a matka jest na tzw. rauszu. Pracownik socjalny zainterweniuje wtedy, gdy jest brudno, zimno, nikogo nie ma w domu, a dziecko np. zanieczyszczone w wymiocinach leży w A co ze świadomością społeczną i nieustannymi debatami społecznymi dotyczącymi kwestii karcenia dziecka klapsem?- Długa droga przed nami, zanim dojdzie do upowszechnienia ustawy i zmian w świadomości społecznej. Dlatego staramy się włączyć w te kwestie media, mówić głośno o tym, jak inaczej można wychowywać dziecko, nie bijąc go. Trzeba przekazać ogromną wiedzę wszystkim pracownikom wyszczególnionym w ustawie. Ustawa jest tylko szablonem, pewnego rodzaju schematem. Reszta to już działania wielu organizacji i ludzi, którym zależy na dobru ofiar przemocy w Inne z kategorii Emocjonalne mosty do przeszłości Tworzenie emocjonalnych mostów to umiejętność, która wymaga czasu, ale po nabraniu doświadczenia dostarcza zarówno terapeucie, jak i klientowi przyjemnego... czytaj dalej Zaproszenie na kolejną edycję szkoleń Studium Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie (SPPwR) oraz Studium Pomocy Ofiarom Przemocy w Rodzinie (SPOPR) Pogotowie Niebieska Linia IPZ informuje o terminach kolejnych edycji szkoleń Studium Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie (SPPwR) oraz Studium Pomocy... czytaj dalej
Kara osłabia więź – dziecko jest posłuszne, bo się boi. A jeśli się kogoś boimy – nie potrafimy być z tą osobą blisko. Nie wiem jak ty, ale gdyby mąż zamykał mnie w pokoju za każdym razem, kiedy mam problem, jestem zdenerwowana albo coś mi nie wyszło: szybko nauczyłabym się przed nim te problemy ukrywać. Jednak ja nie stosuję wobec moich dzieci kar nie dlatego, że jestem jakąś programową przeciwniczką karania. Zwyczajnie one nigdy nie były u nas potrzebne! Czy to znaczy, że mam wyjątkowo posłuszne dzieci? Takie nie istnieją! Po prostu sprawdzają się u nas inne sposoby. Wbrew temu, co często można usłyszeć, wychowanie bez kar nie oznacza braku wychowania – w takim razie co zamiast nich? Wychowanie bez kar porównałabym do jazdy autostradą. Może kosztuje nas więcej i jest to dłuższa droga, ale bez problemu dojedziesz nią do celu. Choć wiadomo, że kusi, żeby skręcić w krótszą ścieżkę kar. Pamiętaj jednak, że ta jest wąska i wyboista. Możesz się na niej zakopać w połowie albo zgubić. Jak tego uniknąć? 1. Nie bój się naturalnej konsekwencji. Jedna z czytelniczek kiedyś mi napisała, że daje dziecku na pupę, kiedy dziecko zaczyna skakać po kanapie, żeby nie spadło i… Nie bolała je pupa. Widzisz w tym jakiś sens? Ja też nie widzę żadnego! Albo rodzice dają karę, kiedy dziecko zapomni o zadaniu domowym, a potem na wszelki wypadek sami te zadania odrabiają, żeby dzieciak nie najadł się znowu wstydu przed klasą i panią. Nie chroń dziecka przed naturalną konsekwencją jego zachowań, wymyślając sztuczne kary. Bo niczego się w ten sposób nie nauczy! 2. Mów o własnych emocjach. Wychowanie bez kar polega na rozmawianiu. Powiedz na przykład: „Nie mam ochoty się z tobą bawić, kiedy na mnie krzyczysz”. To też jest naturalna konsekwencja. Przy okazji uczysz dziecko, jak może wyrażać własne emocje. I że może, nawet te negatywne. I jeszcze, że stawiając granice drugiej osobie, nie robi niczego złego. Wielu dorosłych tego nie potrafi. Wiesz dlaczego? Bo rodzice, zamiast stawiać nam granice, stawiali nas do kąta. A koleżanki, która po raz kolejny prosi nas o przysługę, do kąta nie postawimy! 3. Daj dobry przykład. Dzieci nas nie słuchają, ale nas naśladują. Zamiast zastanawiać się, jak wychować dziecko na porządnego człowieka – sama nim bądź! 4. Nie zmuszaj dziecka do czegoś, co jest niemożliwe. „Obiecaj, że już nigdy nie uderzysz brata!” albo: „Przyrzeknij, że będziesz grzeczny w przedszkolu”(w późniejszym wieku: „Obiecaj, że nie wypijesz alkoholu!”). Kaman! To tak, jakby tobie ktoś powiedział: „Ale obiecaj, że nie pokłócisz się więcej z mężem”. Wiesz, do czego to prowadzi? Wcale nie do posłuszeństwa. Uczysz w ten sposób swoje dziecko kłamać dla świętego spokoju. 5. Postaw się w sytuacji dziecka. To zawsze działa! Na przykład twoje dziecko się bawi. Młodsza siostra podchodzi i zabiera mu zabawkę albo narzuca własne reguły zabawy. Dziecko bije siostrę. Zamiast je ukarać, zastanów się, jak ty byś się czuła, gdyby: a) mąż podszedł do ciebie i zabrał telefon akurat w chwili, w której rozmawiasz z przyjaciółką,b) w trakcie oglądania ulubionego serialu zabrałby ci pilota i przełączył na swój film. Wkurzyłabyś się, co? To samo czuje twoje dziecko! Tylko że ty potrafisz zapanować nad własną frustracją (choć nie zawsze), a dziecko trzeba tego dopiero nauczyć. 6. Naucz dziecko radzić sobie z emocjami. Kara tylko wzmaga frustrację. Dziecko, które uderzyło siostrę z jakiegoś konkretnego powodu (bo dzieci nie są nieznośne bez powodu), a zaraz potem usłyszało, że do końca dnia nie dostanie słodyczy, czuje się skrzywdzone. Skupia się na swoim nieszczęściu zamiast na tym, co zrobiło źle i przy pierwszej okazji znowu uderzy siostrę, żeby się na niej wyżyć. Bo to przez nią rodzice zabronili mu czekolady! Lepiej: porozmawiaj o tym, co czuje, poproś, żeby narysowało, jak się czuje, wypełnij nienadmuchany balonik mąką, przewiąż na górze wełną imitującą włosy, dorysuj markerem oczy i uśmiech, niech dziecko ściska nowego przyjaciela, kiedy jest mu źle. To taka prosta piłka antystresowa, wręcz ciastolinę albo zarządź wspólne pieczenie ciasta. Wyrabianie ciasta rozładowuje stres, zaproponuj proste ćwiczenia fizyczne, które uspokajają mózg oraz uczą panować nad własnym ciałem. A panowanie nad własnym ciałem ułatwia panowanie nad emocjami! 7. Szukaj przyczyny, nie lecz objawów. Czasami dziecko zachowuje się źle, bo chce zwrócić na siebie uwagę. Albo bije inne dzieci, bo nie potrafi się dzielić zabawkami i wpada w panikę, że ktoś chce mu coś odebrać. Przeczytajcie razem książkę „Tupcio Chrupcio – umiem się dzielić”. Lub potrzebuje mocniejszych wrażeń – to tak zwany poszukiwacz sensoryczny, dlatego np. skacze z parapetów albo szarpie kolegów. Zapewnij te wrażenia, popodrzucaj dziecko albo potarzaj się z nim każdego dnia na dywanie. A jeśli twoje dziecko przepełnia energia, przez co zawsze pakuje się w kłopoty, zapisz je na zajęcia sportowe. 8. Upewnij się, że dziecko nie jest: chore, głodne, zmęczone. Za każdym razem, kiedy moje dzieciaki są nieznośne, sprawdzam: temperaturę, proponuję jabłuszko albo pytam, czy na chwilkę się położymy. W 90% przypadków okazuje się, że moje dziecko zachowuje się źle nie dlatego, że jest małym, wrednym gnomem, tylko idzie choroba, jest głodne albo zmęczone. 9. Pilnuj. To, że trzylatek zbił twój ulubiony wazon piłką nie jest wcale winą trzylatka tylko twoją, bo: a) postawiłaś wazon w złym miejscu, b) nie wyszłaś pograć w piłkę na zewnątrz, choć prosił pewnie od rana,c) pozwoliłaś rzucać piłką w domu. I komu należy się kara, he? 10. Wspólnie ustalcie, jak dziecko może naprawić swój błąd. Może np. posprzątać zbity wazon, naprawić z tatą rozwaloną zabawkę albo pogłaskać brata, którego uderzyło. 11. Negocjuj. Dziecko ucieka przy zakładaniu butów, bo nie chce iść na zakupy? Widocznie nie są dla niego atrakcyjne! Jeśli nie masz go z kim zostawić, a musisz kupić ten pieprzony chleb, obiecaj, że w drodze powrotnej zajrzycie na plac zabaw. Czasami dziecko nie chce czegoś zrobić, bo nie czuje się dostatecznie zmotywowane. Znajdź mu motywację. Guzdrze się przy wyjściu do przedszkola? Powiedz, że w samochodzie włączysz ulubione piosenki! Nie chce po sobie posprzątać? Zachęć je, mówiąc, że im szybciej zrobi miejsce na podłodze, tym szybciej zagracie w nową grę! 12. Nie rozkazuj – bierz pod uwagę zdanie dziecka. Gdybym nie mogła decydować, co zjem na obiad, albo że za gorąco mi w rajtuzach, byłabym najbardziej zbuntowanym dzieckiem w okolicy! 13. Zadbaj o siebie. Bo kiedy jesteśmy zmęczeni, szybciej wybuchamy. 14. Obróć w żart. Kiedyś moje dziecko zrobiło aferę w pizzerii. Tak głośno krzyczało, że chce pizzę „TELAZ!!!”, że usłyszeli je goście nie tylko przy sąsiednim stoliku, ale również w restauracji obok. Jestem tego pewna! Na to Piotr ze spokojem odparł: „To musisz iść do kucharza i powiedzieć mu, żeby się pospieszył, bo nie możesz się już doczekać!”. Trochę się pośmialiśmy, ale od tego czasu nasze dziecko przestało krzyczeć znad menu. 15. Przytulaj. Kiedy nie wiesz, co zrobić, przytul się. Lepiej się przytulać niż na siebie krzyczeć. Nie mam pojęcia, dlaczego wychowanie bez kar stało się synonimem wychowania bezstresowego. Tak naprawdę wychowanie bez kar to rozmowa, zrozumienie, empatia, cierpliwość, spokój i dobro – czyli dokładnie wszystko to, czego chcesz nauczyć swoje dziecko! W wychowaniu nie ma sensu iść na skróty, bo tak czy siak zajmie ci ono niemal połowę twojego życia! (183 854 odwiedzin wpisu)
jak wychować dziecko bez bicia